<ul><li><a href=",916.html"></a></li><li><a href="misja,98.html">Misja</a></li><li><a href="oferta,109.html">Oferta</a></li><li><a href="mozliwosci,97.html">Możliwości</a></li><li><a href="zaufali_nam,95.html">Zaufali nam</a></li><li><a href="ostatnie_realizacje,102.html">Ostatnie realizacje</a></li><li><a href="kontakt,94.html">Kontakt</a></li><li><a href="english,443.html">English</a></li></ul>

Newsletter

Ostatnie realizacje:

Zanzi by Lars czyli nurkowa wyprawa VERACOMPU

Dziennik Kapitański z wyprawy nurkowej pod banderą VERACOMP. Kapitan załogi i autor Dziennika - Marta Rozwadowska. Miejsce akcji: Zanzibar...  więcej »

Zanzi by Lars czyli nurkowa wyprawa VERACOMPU

Dziennik Kapitański, Marta Rozwadowska

Dzień I, godz. 2.05 czasu lokalnego /  Dar Es Salam, Tanzania, Afryka

Wylecieliśmy z Warszawy o godz. 6.4O rano, grupą 9-osobową w składzie:
Gosia – oficer wachtowy,
Magda – telegrafista,
Paweł - bosman,
Jacek – oficer nawigacyjny,
Sylwia - radiooficer,
Patrycja – sternik manewrowy,
Marta Ł. – oficer ratowniczy,
Piotr – starszy oficer,
Marta R. – kapitan.
Po międzylądowaniach w Amsterdamie i Kilimandżaro dotarliśmy na tanzański ląd o godz. 23.45 czasu lokalnego. Czuć wszędzie Afrykę – w ludziach, powietrzu, kwiatach, drzewach… Zmęczenie pozwala tylko na szybką kolację i krótkie podziwianie portu z hotelowego tarasu. To była długa podróż.

Dzień II, godz. 1.20 czasu lokalnego /  Zanzibar, Afryka

Słoneczny poranek i szron na szybach…Alaska? Nie. Tanzania. Klimatyzacja hotelowa. Długie śniadanie, miłe rozmowy, bez pośpiechu. Pole Pole. Tego nam wszystkim było trzeba. Port. Prom. Rejs na wyspę. W klasie VIP niskobudżetowy film hinduski z lat 6O. Tylko dla wytrwałych. Karibu Zanzibar. Wszędzie zostawiamy ślady swojej bytności. Miliony biurokratycznych druków i druczków. Wszyscy chcą wiedzieć po co przyjechaliśmy, skąd, na jak długo i na co jeszcze nie chorowaliśmy. Godzinna podróż busem na wschodnie wybrzeże wyspy pozwala poznać świat spoza widokówek i hotelowych folderów. Chaty, palmowe szałasy, domy i „prawie” domy. Leniwie uśmiechnięci tubylcy i świeża zieleń dżungli.

Hotel - ogromny i piękny, otoczony ogrodem. Sofy, kanapy, dywany, żyrandole. Przepych. Lodge z tarasami nad samym oceanem, wśród palm i egzotycznych krzewów. Wnętrza z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Basen, kolacja, relaks. Mecz siatkówki plażowej z sędzią o imieniu Professa (nomem omen – profesjonalnym?).Tańce po kolacji wiodą nas nad brzeg basenu, skąd podziwiamy niebo - usiane miliardami gwiazd, ogromne. Krzyż Południa.Jest pięknie. Lala Salama - dobranoc.

Dzień III, godz. 1.30 czasu lokalnego / Hotel Karafuu, Zanzibar, Afryka

Poznaliśmy wczoraj Larsa – szwedzkiego instruktora nurkowania. Od razu stał się bohaterem legendy – „Legendy o Larsie” – opowieści, która powstaje w każdej minucie naszego pobytu tutaj. Szkółka Larsa, próby basenowe, łódź Larsa i nurkowanie z Larsem. Wejście pod wodę - dla większości po raz pierwszy - prawdziwe przeżycie. Tutejsze ryby lubią arbuzy. Co jakiś czas ktoś napomyka o rekinach, ale ponoć ich nie ma…Rzecz jasna Lars je widział.Ocean po deszczu ma wszystkie odcienie błękitu. Kolejny mecz siatkówki i pyszna kolacja. Występy miejscowych akrobatów. Zachwycające, ekscentryczne, osobliwe, gorszące?

Dzień IV, godz. 14.40 czasu lokalnego / Biała plaża, Zanzibar, Afryka

Zatoka delfinów. Rejs tradycyjnym Dhow, rodem z Piratów z Karaibów, najpierw na pływanie z delfinami, następnie na snorkeling i barbecue na plaży. Całkowicie samotna i pusta hałda pisaku na środku oceanu… raj. Owoce morza, egzotyczne soki. Smaki przybierają tu najróżniejsze kształty, kolory, wonie i oblicza. Owoce passiflory robią wielką furorę. To wspaniałe, ze plaża należy tu do nas. Zero turystycznego zgiełku, dmuchanych materacy i rozćwierkanych czeskich podróżniczek. Klimat tego miejsca tworzą proste i naturalne rzeczy, muszelki, palmy, wodorosty, uśmiechnięte dzieci i gęste powietrze, które męczy, ale uzależnia.

Dzień V, godz. 2.20 czasu lokalnego / Zanzibar, Afryka

Jumbo Jumbo. Część grupy kolejny raz dziś oddawała się szałowi nurkowania. Ale jest też czas na kąpiele w słońcu i słonym basenie - osobliwe. Kolacje tutaj, to za każdym razem popis smaków i aromatów, egzotyki i wrażeń. Taniec - żywiołowość, nieskrępowane emocje i radosna zabawa. Tak wiele siły w tutejszych kobietach. W ich spojrzeniu dużo dzikości i zawziętości. Tubylcy - ludzie pochodzących z różnych kultur, różnych tradycji, wyznających różne religie. Spokojni, przyjaźni, życzliwi i żyjących własnym tempem. Naznaczeni historią czasów niewolnictwa, kolonizacji i ludobójstwa. Dziś ostatnia noc w Karafuu. Nikt z nas nie chce opuszczać tego miejsca.

Dzień VI, godz. 4.30 czasu lokalnego / Stone Town, Tanzania, Afryka

Goździki, cynamon, wanilia, gałka muszkatołowa, imbir, pieprz i kardamon. Plantacje przypraw. Słodko, ostro, gorzko, kwaśno i smak, którego nikt z nas dotąd nie znał. Wszystkie tu są. Madafu – napój ze świeżego kokosu. Zachwyt.

Stone Town. Islamska starówka. Wszędzie ślady tradycji arabskich, indyjskich, brytyjskich i wschodnioafrykańskich. Pełno tu drewnianych, bogato rzeźbionych i wystawnych drzwi. Jedne piękniejsze od drugich. Targ rybny. Zakaz wstępu dla wrażliwych. Zakupy. A na koniec kluby nocne - do białego rana...

Dzień VII, godz. 20.20 czasu lokalnego / Dar Es Salam, Tanzania, Afryka

Na pożegnanie ostanie spojrzenie na Afrykę z Dar Es Salam, z okna samolotu, przez obiektyw aparatu, w jeszcze świeże wspomnienia…

projekt i realizacja: www.evl.pl